tarcza Biuletyn Szkolny

Numer 2 (72) - zima- rok szkolny 2004/2005

Boże Narodzenie moego dzieciństwa

O. Jurek Żebrowski


Adwent, który właśnie przeżywamy, jest czasem radosnego oczekiwania na święta Bożego Narodzenia. Czekamy na Pana Jezusa, ale nie tylko. Nieraz z ogromną radością oczekujemy na przyjazd babci, dziadka, wujka, cioci, czy też innych ukochanych osób. Nasze dzieci oczywiście czekają na choinkę, a zwłaszcza na prezenty, które pod nią się znajdą. My, Polacy, w szczególny sposób czekamy na uroczystą wigilijną wieczerzę.

W moim rodzinnym domu ostatnie dni Adwentu miały swoisty klimat. W parafii zawsze były rekolekcje adwentowe i spowiedź. Najważniejszy dla mojej rodziny był ostatni dzień Adwentu, a zarazem dzień samej Wigilii. W tym dniu szczególnym już od rana wszyscy domownicy krzątali się wokół przydzielonych zadań. Tato przynosił świeżo pachnącą choinkę i utwierdzał ją w stabilnym statywie. Potem, my, dzieci z wielkim przejęciem dekorowaliśmy „księżniczkę lasu”. W tym samym czasie mama i starsze siostry zajmowały się pieczeniem ciast i przygotowywaniem potraw na stół wigilijny. Każdy z domowników miał swoje zajęcie. Cały dom opanowany był przez intensywny, odświeżający zapach świeżego igliwia oraz unoszącą się woń upieczonych ciast. Wyczuwało się atmosferę nadzwyczajności. Późnym popołudniem lśniąco białym obrusem nakrywano duży stół. Pod obrus wkładano symboliczne sianko, na znak ubogiej stajenki w Betlejem. Zawsze było dodatkowe nakrycie; mama mówiła, że to dla Pana Jezusa, który w ten wyjątkowy wieczór może się pojawić pod postacią nieznajomego wędrowca. Na stole było dwanaście tradycyjnych potraw, bezmięsnych oczywiście.     Gdy za oknem robiło się mroczno, my dzieci z nosami zadartymi do góry wypatrywaliśmy pierwszej gwiazdki na niebie. Był to znak do rozpoczęcia wigilijnej wieczerzy. Gdy wszystko było już gotowe, wówczas tato uroczyście odczytywał biblijny tekst o narodzeniu się Pana Jezusa w mieście Betlejem. Potem braliśmy do ręki biały opłatek, jako symbol Chrystusa. Z wielkim przejęciem dzieliliśmy się nim, składając sobie nawzajem życzenia.

A potem już było smaczne i upragnione jedzenie dla wygłodniałych żołądków. Po kolacji wspólne śpiewaliśmy radosne kolędy. O północy szliśmy obowiązkowo do kościoła na pasterkę. Po powrocie do domu, każdy był już bardzo zmęczony i co prędzej szedł spać. Rodzice mówili nam, że w nocy przychodzi św. Mikołaj i grzecznym dzieciom przynosi prezenty, a niegrzecznym rózgi. My, dzieci wcześnie rano, gdy inni jeszcze spali, biegliśmy pod choinkę, rozglądając się za prezentami. Potem było wiele radości przy otwieraniu podarków. 

Pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia był świętem rodzinnym. Cała rodzina pragnęła być razem. Około południa albo po obiedzie szliśmy na mszę św. do kościoła, aby osobiście pokłonić się Chrystusowi w żłóbku. Potem w domu, przy kolorowej choince, śpiewaliśmy piękne kolędy, leniwie spędzając czas w rodzinnym gronie. Drugi dzień świąt Bożego Narodzenia był dniem odwiedzin; przychodzili do nas goście albo rodzice odwiedzali swoich krewnych i przyjaciół.

Na kanadyjskiej ziemi Boże Narodzenie koncentruje się często na sferze czysto materialnej i biznesowej. Dusza moja staje się smutna, gdy nazajutrz po Bożym Narodzeniu spoglądam na wyrzucone choinki przed domami, gdy widzę tłumy walące do sklepów, by celebrować tzw. Boxing Day, wtedy w duchu nostalgii myślę sobie –

„Do kraju tego, gdzie kromkę chleba podnosi się z ziemi przez ucałowanie... Tęskno mi Panie;
Do kraju tego, gdzie winą jest dużo popsować gniazdo na gruszy bocianie, Bo wszystkim służą, Tęskno mi Panie... "

/C.K. Norwid/          

A jak wyglądają święta Bożego Narodzenia w Twojej rodzinie? Jak przeżywasz Adwent, czas radosnego oczekiwania na narodzenie się Chrystusa? Czy pragniesz Go zaprosić do swojego serca, do Twojej rodziny? Niech nadchodzący Chrystus znajdzie Cię przygotowanym, radosnym i czekającym na Niego. Niech znajdzie w Twoim sercu i w Twojej rodzinie godne mieszkanie. Oby słowa wzruszającej polskiej kolędy nie odnosiły się do Ciebie

„Nie było miejsca dla Ciebie, w Betlejem, w żadnej gospodzie.
I narodziłeś się Jezu, w stajni ubóstwie i chłodzie.
Nie było miejsca choć zszedłeś jako Zbawiciel na ziemie.
By wyrwać z czarta niewoli, nieszczęsne Adama plemię...”

Z najlepszymi życzeniami dla kochanych Dzieci, drogiej Młodzieży, dla Grona Pedagogicznego, Komitetu Rodzicielskiego i wszystkich Rodziców.

O. Jurek Żebrowski





Kalendarz szkolny | Informacje o szkole | Komitet rodzicielski | Klasy | Kącik uczniów | Album szkolny | Dla nieobecnych | Biuletyn Szkolny | Kontakt