Boże Narodzenie moego dzieciństwa
Adwent, który właśnie przeżywamy, jest czasem radosnego oczekiwania
na święta Bożego Narodzenia. Czekamy na Pana Jezusa, ale nie tylko. Nieraz
z ogromną radością oczekujemy na przyjazd babci, dziadka, wujka, cioci, czy
też innych ukochanych osób. Nasze dzieci oczywiście czekają na choinkę,
a zwłaszcza na prezenty, które pod nią się znajdą. My, Polacy, w szczególny
sposób czekamy na uroczystą wigilijną wieczerzę.
W moim rodzinnym domu ostatnie dni Adwentu miały swoisty klimat.
W parafii zawsze były rekolekcje adwentowe i spowiedź. Najważniejszy dla
mojej rodziny był ostatni dzień Adwentu, a zarazem dzień samej Wigilii. W
tym dniu szczególnym już od rana wszyscy domownicy krzątali się wokół
przydzielonych zadań. Tato przynosił świeżo pachnącą choinkę i utwierdzał
ją w stabilnym statywie. Potem, my, dzieci z wielkim przejęciem dekorowaliśmy
„księżniczkę lasu”. W tym samym czasie mama i starsze siostry zajmowały się
pieczeniem ciast i przygotowywaniem potraw na stół wigilijny. Każdy
z domowników miał swoje zajęcie. Cały dom opanowany był przez intensywny,
odświeżający zapach świeżego igliwia oraz unoszącą się woń upieczonych ciast.
Wyczuwało się atmosferę nadzwyczajności. Późnym popołudniem lśniąco
białym obrusem nakrywano duży stół. Pod obrus wkładano symboliczne
sianko, na znak ubogiej stajenki w Betlejem. Zawsze było dodatkowe nakrycie;
mama mówiła, że to dla Pana Jezusa, który w ten wyjątkowy wieczór
może się pojawić pod postacią nieznajomego wędrowca. Na stole było dwanaście
tradycyjnych potraw, bezmięsnych oczywiście. Gdy za oknem
robiło się mroczno, my dzieci z nosami zadartymi do góry wypatrywaliśmy
pierwszej gwiazdki na niebie. Był to znak do rozpoczęcia wigilijnej wieczerzy.
Gdy wszystko było już gotowe, wówczas tato uroczyście odczytywał biblijny
tekst o narodzeniu się Pana Jezusa w mieście Betlejem. Potem braliśmy do
ręki biały opłatek, jako symbol Chrystusa. Z wielkim przejęciem dzieliliśmy
się nim, składając sobie nawzajem życzenia.
A potem już było smaczne i upragnione jedzenie dla wygłodniałych
żołądków. Po kolacji wspólne śpiewaliśmy radosne kolędy. O
północy szliśmy obowiązkowo do kościoła na pasterkę. Po powrocie do
domu, każdy był już bardzo zmęczony i co prędzej szedł spać. Rodzice mówili
nam, że w nocy przychodzi św. Mikołaj i grzecznym dzieciom przynosi prezenty,
a niegrzecznym rózgi. My, dzieci wcześnie rano, gdy inni jeszcze spali,
biegliśmy pod choinkę, rozglądając się za prezentami. Potem było wiele radości
przy otwieraniu podarków.
Pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia był świętem rodzinnym.
Cała rodzina pragnęła być razem. Około południa albo po obiedzie szliśmy
na mszę św. do kościoła, aby osobiście pokłonić się Chrystusowi w żłóbku.
Potem w domu, przy kolorowej choince, śpiewaliśmy piękne kolędy, leniwie
spędzając czas w rodzinnym gronie. Drugi dzień świąt Bożego Narodzenia był
dniem odwiedzin; przychodzili do nas goście albo rodzice odwiedzali swoich
krewnych i przyjaciół.
Na kanadyjskiej ziemi Boże Narodzenie koncentruje się często
na sferze czysto materialnej i biznesowej. Dusza moja staje się smutna, gdy
nazajutrz po Bożym Narodzeniu spoglądam na wyrzucone choinki przed domami,
gdy widzę tłumy walące do sklepów, by celebrować tzw. Boxing Day,
wtedy w duchu nostalgii myślę sobie –
„Do kraju tego, gdzie kromkę chleba podnosi
się z ziemi przez ucałowanie... Tęskno mi Panie;
Do kraju tego, gdzie winą jest dużo popsować gniazdo na gruszy
bocianie, Bo wszystkim służą, Tęskno mi Panie... "
/C.K. Norwid/
A jak wyglądają święta Bożego Narodzenia w Twojej rodzinie?
Jak przeżywasz Adwent, czas radosnego oczekiwania na narodzenie się Chrystusa?
Czy pragniesz Go zaprosić do swojego serca, do Twojej rodziny? Niech nadchodzący
Chrystus znajdzie Cię przygotowanym, radosnym i czekającym na Niego. Niech
znajdzie w Twoim sercu i w Twojej rodzinie godne mieszkanie. Oby słowa wzruszającej
polskiej kolędy nie odnosiły się do Ciebie
„Nie było miejsca dla Ciebie, w Betlejem,
w żadnej gospodzie.
I narodziłeś się Jezu, w stajni ubóstwie i chłodzie.
Nie było miejsca choć zszedłeś jako Zbawiciel na ziemie.
By wyrwać z czarta niewoli, nieszczęsne Adama plemię...”
Z najlepszymi życzeniami dla kochanych Dzieci,
drogiej Młodzieży, dla Grona Pedagogicznego, Komitetu Rodzicielskiego i wszystkich
Rodziców.
O. Jurek Żebrowski
|