I znów przekonaliśmy się ze „do tanga trzeba dwojga”, choć tak naprawdę,
to tego tanga nie było aż tak wiele. Dużo było natomiast innych, bardziej
żywych utworów w wykonaniu zespołu Krak, na ostatniej zabawie jesiennej
Szkoły JPII. Wywijaliśmy wszyscy ile się dało przy „Sokołach” i innych znanych
polskich piosenkach. Czasem nawet wydawało się ze roztańczony tłum świetnie
sobie radzi ze słowami i wcale nie potrzebuje pomocy ze strony „Kraków”,
a już na pewno nie ma ochoty na przerwę, do której dość często zachęcał
nas zespól. Ale i tak na drugi dzień nie czułem nóg, a to najlepszy
dowód ze zabawa była udana (przynajmniej dla mnie).
Jak wszyscy dobrze wiemy, cały dochód z zabawy przeznaczony jest
na szkołę JPII. Dziękuje wiec odważnym hazardzistom, którzy tak tłumnie
kupowali losy, aby wygrać wspaniale nagrody otrzymane od naszych drogich sponsorów.
Rekordem ostatniej zabawy był zakup losów za $100. Aha, obiecuje,
że następnym razem postaramy się o więcej kolorów i przepraszam,
że niebieskich losów brakło tak szybko. Jak zauważyliśmy, bar też
nie świecił pustkami i chyba nikt nie narzekał na
wybór alkoholi, albo na obsługę w barze, nie licząc oczywiście
garstki „samowystarczalnych”, tzn. takich, którzy przychodzą z własnym
„sprzętem” (a nie zapominajmy ze zarobek z baru także jest przeznaczony w
całości na nasza szkołę). Może nie lubią polskiego piwa, czy nie chce im się
chwile postać w kolejce? Ciekaw jestem czy zaczną przynosić rożen i kiełbaskę,
jak im kiedyś kuchnia nie zasmakuje?...
Wszyscy pomagający w przygotowaniu i prowadzeniu całej zabawy zasłużyli
na gorące brawa. Pani Małgorzata Kwiatkowska zasłużyła na specjalne podziękowania,
bo jak się ktoś wyraził (przy barze, dobrze po północy)
zrobiła sama „ogromną pracę dla ludzkości”. Oby tylko ludzkość o tym nie
zapomniała...
Andrzej Jurga