Rozmowa o życiu szkolnym i prywatnym z nową
Kierownik naszej szkoły – Lidią Pacak
Jak sie Pani Kierownik czuje w nowej roli?
Bardzo dobrze. Jeszcze trochę zdenerwowana, ale już powoli dochodzę do normy.
Co należy do obowiązkow kierownika?
Przede wszystkim muszę wszystko koordynować, tak aby szkoła dobrze funkcjonowała.
Do moich obowiazków należy więc ustalenie, czy szkoła będzie otwarta,
w jakim terminie, a więc ułożenie programu zajęc i uzgodnienie go ze szkołą
francuską. Kolejna bardzo ważne kwestie – przyjęcie nauczycieli i obsada klas,
podział klas, kontrola programu, współpraca z Radą Szkolną...
Dużo tego, a gdybym Cie nie powstrzymala, pewnie byś jeszcze
długo miała co wymieniać! A wiem skądinąd, że uczniowie zadali Ci bardzo podobne
pytanie. Wiem też, że pracujesz zawodowo, czy więc działalność w Polskiej
Szkole jest drugim etatem czy raczej pracą społeczną?
To jest praca społeczna, ale praca na pełny etat. Szczególnie zanim
szkoła się rozpocznie. Muszę przyznać, że poświęciłam dwa tygodnie, w niektóre
dni prawie po dwanaście godzin, na telefony. To są dopowiedzi na pytania rodziców,
telefony do nauczycieli, Rady Szkolnej, do woźnego, administracji szkoły
i tak dalej...
Program szkoły trzeba koordynować z jakimś odgórnie
ustalonym programem wszystkich szkół poloijnych? Jest to jakoś wspólnie
ustalane?
Program szkoły dostajemy od Związku Nauczycielstwa Polskiego z Toronto.
Jest on trochę korygowany przez Radę Szkolną. Te ramy programowe każda szkoła
dopasowuje do swoich potrzeb, ale realizacja lekcji, dobór podręczników,
należy do nauczyciela.
Zmierzam w stronę trochę bardziej prywatną. Czy w Polce też
byłaś nauczycielką?
Byłam cztery lata nauczycielem akademickim w Wyższej Szkole Pedagogicznej
w Kielcach. Uczyłam też przez dwa lata chemii – na mniej niż pół etatu
– w siódmej i ósmej klasie w szkole podstawowej.
Kim na codzień jet Pani Kierownik?
Żoną i mamą dwójki dzieci.
I psa...
I psa, i ptaszka.
Jak mama spędza wolny czas?
Jeżeli naprawdę mam wolny czas, lubię spacerować. Lubię też czytać lub oglądać
programy, które mnie relaksują, lub z których mogę się czegoś
nauczyć. Podobnie jest z książką – nie lubię fantastyki, horrorów,
dramatów i tak dalej... myślę, że za dużo jest tego w życiu.
Życie ucznia polskiej szkoły nie jest łatwe: musi wstawać
wczesnie rano w sobotę, kiedy jego koledzy być może się zastanawiają, jak
spędzą wolne od szkoły dwa dni. Jak byś zmotywowała naszych uczniów
do sobotniej szkoły?
Po pierwsze nie uważam, że to jest takie wczesne wstawanie, bo wstają później
niż do regularnej szkoły, bo wiem po swoich dzieciach, że i tak już by wstawały
w tym czasie. Choć może, szykując się do szkoły, mają mniejszy zapał... Jakbym
zmotywowała? Życzyłabym sobie, żeby w przyszłości to jakoś zaowocowało i by
wyrazili kiedyś podziękowanie rodzicom. Chciałabym, żeby myśleli o tej szkole
nie tylko w kategoriach nauki polskiego i historii, ale szli do niej z myślą
o spotkaniu z kolegami, ciekawą książką, informacjami o Polsce.
Jest przesłanie dla uczniów. Czy dla rodziców
też masz jakieś w zanadrzu?
Być wytrwałym, bo czasem kilkuletnia walka owocuje i uczniowie zaczynają
z własnej woli chodzić do szkoły. Wiem po swoim dziecku, że czasem ma z tego
przyjemność. W tym roku już sie mnie pytał, kiedy zacznie się szkoła, bo tesknił
za kolegami, za informacją o Polsce. Myślę, że jeśli dzieci jeżdżą do Polski,
to się cieszą, że coś o niej wiedzą.
Rozmawiała Violetta Pieniak
|